Zdjęcia ślubne. Z pamiętnika fotografa ślubnego
Pracując już od ponad 10 lat jako fotograf ślubny, ostatnimi czasy stwierdziłem, że to co robię nie jest już tylko sposobem zarabiania pieniędzy na życie czy hobby.
Fotografia ślubna z całą swoją magiczną otoczką stała się częścią mojego życia tak ważną, że już teraz wiem iż bez tej pracy moje życie stało by się wręcz nudne.
Zapytać można skąd wziąłem te przemyślenia, przecież dla każdego fotografa ślubnego, fotografia ślubna jest bardzo ważnym elementem życia. Spełnia się w niej, angażuje różnego rodzaju środki, od finansowych po nakłady swojego czasu czy pracy. Cóż uważam że takim uczuciem swoją pracę darzy większość fotografów.
Skąd więc ta fontanna uczuć do tego zajęcia?
Praca fotografa ślubnego jak żadna inna wymaga zaangażowania się emocjonalnego w to co dzieje się przed obiektywem, a dzieje się bardzo wiele.
W ciągu kilku godzin fotograf wykonuje zdjęcia ślubne w różnych nieraz bardzo miejscach.
Zdjęcia z błogosławieństwa rodziców, wzruszające chwilą rozłąki dzieci z rodzicami, wykonane w domu młodej pary nie raz są w stanie wycisnąć łzy z oczu nawet najtwardszego fotografa.
Ślub kościelny, czy cywilny, kiedy to młodzi zapatrzeni w siebie zapominają o całym zebranym tłumie znajomych i w wyjątkowy sposób składają sobie przysięgę wierności i miłości, nieraz ze łzami spadającymi wielkimi grochami z policzków.
Przyjęcie weselne, kiedy młodzi dzielą się radością z przyjaciółmi i znajomymi, bawiąc się do białego rana nie wiadomo skąd biorąc siły do tańca z kolejnym gościem, czy do kolejnego toastu za ich zdrowie…
To chyba stąd ta miłość do ślubnej fotografii.
Chyba dlatego że zawiera tak wielki przekaz pozytywnej energii.
Czasem mam wrażenie że nawet typowo reportażowa fotografia prasowa nie jest w stanie wnieść takiego ładunku przeżyć i odczuć w życie fotograf, a co dopiero przeżyć i odczuć pozytywnych…


