Rejestratory cyfrowe i mimowie
Każdemu z nas życie raz na jakiś czas przynosi różnego rodzaju niespodzianki. Pewnego razu przytrafiła mi się bardzo zabawna sytuacja, której nigdy nie zapomnę, otóż kiedyś byłam ze znajomymi w cyrku i weszłam do jednego pomieszczenia, gdzie znajdowały się lwy w klatkach, okazało się potem, że zarejestrowały moją postać rejestratory cyfrowe. Od tego czasu miałam bardzo dużo nieprzyjemności, bo nakryli mnie na tym mimowie, którzy akurat przechodzili koło tego pomieszczenia.
Dyrektor cyrku przedstawił mi obraz, który zarejestrowały rejestratory cyfrowe. Mimowie bardzo mnie bronili, bo przecież to tylko była moja głupia ciekawość, a nie chęć ukradnięcia tych zwierząt, albo coś podobnego. Broniłam się, że to tylko babska wścibskość, ale dyrektor był nie ugięty, ponieważ podkreślał zawsze, że rejestratory cyfrowe ujęły moja postać i już nie mogę wymigać się od kary, nawet jeśli po mojej stronie stoją mimowie, którzy byli naocznymi świadkami tego głupiego zdarzenia. Nikt nie mógł poświadczyć mojej niewinności, więc pozostało mi tylko zapłacić bardzo wysoką grzywnę i obiecać, że już nigdy nie zachowam się tak nieodpowiedzialnie. To była głupia sytuacja, ale nauczyła mnie, żeby nie wtykać nosa w nie swoje sprawy.


