Korki w Gdańsku
Dzisiejszy piękny dzień zaczął się wspaniale. Wstałam rano, zjadłam śniadanie i w planach miałam spotkać się z koleżanką o 10.30 i pojechać na Matarnię, by załatwić jej pracę. Wstałam zgodnie z planem, o 10.15 wyszłam z domku i spacerkiem szłam sobie aż do ulicy Hallera, gdzie zobaczyłam wykopaliska i remonty drogi i sieci tramwajowej. Korki były straszne, a żeby tego było mało to jeszcze na środku skrzyżowania trwała nauka jazdy czyli popularna elka próbowała przedostać się na drugą stronę skrzyżowania. Doświadczeni kierowcy gotowali się ze złości, ponieważ kursant miał poważne problemy z płynną jazdą i sprawnym wymijaniem budowlańców.
Gdy już udało mi się pokonać to nieszczęsne skrzyżowanie i dojść na miejsce spotkania z opóźnieniem 10 minut wsiadłyśmy z koleżanką do autobusu. Korki były jeszcze większe. Jazda na Matarnię miała zająć dokładnie 25 minut a jechałyśmy 40. Dlaczego? Dziś chyba jest dzień pt. egzamin na prawo jazdy i po drodze mijaliśmy z 10 samochodów egzaminacyjnych. Tym razem kursantom szło dużo lepiej, jednak nie obyło się bez opóźnień.
Wracając z Matarni znów widziałyśmy elki i zastanawiałyśmy się co się dzieje, że aż tyle osób w jednym czasie stara się o prawo jazdy. Po chwili namysłu wpadłyśmy na to, że zbliżają się matury i że maturzyści w nagrodę i na zachętę otrzymują od rodziców kurs i naukę jazdy, by potem zdobyć upragnione prawko. Miejmy nadzieję, że wszyscy z maturzystów zdadzą zarówno maturę jak i teścik na prawko.


