Koniec roku szkolnego
Znowu rok szkolny , wbrew oczekiwaniom, sie skończył. Jest to kolejny rok, w którym nasze dzieci muszą płacić sporą cenę za niedojrzałość dorosłych. Niekończące sie dyskusje o kształcie szkoły. Ciągłe mieszanie w programach spisach lektur można by jeszcze znieść. Choć ja sam ustawowo bym zakazał zmian programowych częściej niż raz na jedno pokolenie ( tu trochę przesadzam bo chciałby by moje dziecko miało jednak obowiązkową maturę z matematyki). Jednakże to co dzieje się na egzaminach przekroczyło chyba jednak próg tolerancji. Czego nauczy nasze dzieci taki, pardon, “skopany” egzamin? Tylko jednego- relatywizmu! Tylko czy akurat tego chcemy? Dlaczego tak się dzieje? No cóż, bo chociaż nauczyciele ostatnio strajkowali to dzieci i ich rodzice nie. A ponadto dzieci nie mają prawa wyborczego (politycy strzeżcie się maturzystów!). Wprawdzie zdjęcia dzieci dobrze się sprzedają wśród klasy politycznej i dobrze wyglądają na plakatach wyborczych ale do wyborów daleko! A ponadto co by wpisywać do programów wyborczych gdyby wreszcie coś w naszej oświacie zadziałało? Może jestem zbyt wielkim pesymistą ale ja chyba w przeciwieństwie pamiętam, że hasło dzieci przyszłością narodu prędzej czy później stanie się faktem i dodałbym, że po takiej szkole, niestety.


